- Monachomachia
- Pan Tadeusz
- Kordian
- Zemsta
- Wesele
- Dwie Drogi
- Listy z Podróży do Ameryki
- W Pustyni i Puszczy
- Hania
- Na Polu Chwały
- Zagłoba Swatem
Pieśń Czwarta
O ty, którego żaden nie zrozumiał,
Gdy w twoich pismach błąkał się jak w lesie.
O ty, nad którym nieraz się świat zdumiał
I dotąd sławi, wielbi, dziwuje się!
O ty, coś głowy pozawracać umiał,
Bądź pozdrowiony, Arystotelesie!
Bożku łbów twardych i próżnej mozoły,
Witaj, ozdobo starodawnej szkoły!
Osieł w lwiej skórze nieostrożnych zwodził.
Często niezgrabny płód, choć matka hoża,
Nieraz cedr słabą latorośl urodził,
Nieraz się zakradł kąkol wpośród zboża.
Nie twoja wina, żeś głupich napłodził:
Są to potomki nieprawego łoża.
Jeśli się śmiejesz patrząc na te fraszki,
Rzuć jeszcze okiem dla nowej igraszki.